Witajcie!
Mam na imię Anna i jestem mamą Maxa, który choruje na cukrzycę insulinozależną typu 1.
Jeśli już tu trafiłeś/aś to znaczy, że intryguje Cię ta przypadłość i codzienne życie z nią.
Ale od początku...
Na początku sierpnia 2018 roku nasze życie wywróciło się do góry nogami. Max trafił do szpitala z kwasicą ketonową. Całą noc przeleżał na oddziale intensywnej terapii, gdyż trzeba było go ustabilizować. Pewnie każdy rodzic, tak jak ja wtedy, zachodzi w takiej chwili w głowę, jak to się w ogóle mogło stać? Dlaczego wcześniej nie zauważyłam/em. I choć wszyscy mi powtarzali "to nie twoja wina" ja do tej pory mam wyrzuty sumienia, że wcześniej nie trafiliśmy do szpitala.
Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko powiedzieć, że byliśmy wcześniej u dwóch pediatrów i żaden nie rozpoznał typowych objawów cukrzycy.
Jakie są to objawy? Ogromne pragnienie, częste wycieczki do toalety i charakterystyczny kwaśny zapach acetonu z ust. Więc jeśli zauważyłeś/aś coś takiego u siebie lub u swojego dziecka od razu biegnij do szpitala. Ale nie byle jakiego. Najlepiej akademickiego, bo tylko oni Wam pomogą. I od razu przygotujcie się na minimum dwutygodniowy pobyt. W końcu musicie się sporo nauczyć.
Ja dalej się uczę. Codziennie. Zarówno w teorii, jak i praktyce. Całe nasze obecne życie jest przez tą chorobę zdeterminowane. Ale się nie poddajemy i staramy się żyć jak każda zdrowa rodzina.
Jeśli chcesz wiedzieć jak wygląda codzienne życie z małym cukrzykiem, to serdecznie zapraszam. Postaram się opisywać wszystko, co nurtuje rodzica walczącego o zdrowie i szczęście własnego dziecka.
Anna

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz